Archiwum dla: Kamil Waluś


Portal www.wrestling-universe.eu przeprowadził wywiad z wrestlerem.Po raz kolejny nie jest to zawodnik wrestlingu z Ameryki, lecz z Polski.

Na co dzień jest redaktorem naczelnym pisma Body Style. Zawodowo uprawia mieszane sporty walki czyli MMA,karate, boks i wrestling. W karate Sei Budokai posiada czarny pas 1 Dan.W wolnych chwilach pisze książki, gra w filmach. Urodził się 9 stycznia 1975 roku w Zgierzu. Do 1985 roku mieszkał w Leźnicy Wielkiej na terenie osiedla wojskowego, a od wakacji 1985 roku przeprowadził się do Łodzi. Do czwartej klasy uczęszczał do podstawówki w Parądzicach. Po przeprowadzce naukę kontynuował w Szkole Podstawowej nr.109 przy ul.Pryncypalnej w Łodzi, gdzie zwrócił na niego uwagę Piotr Kasprzak trener piłki ręcznej, który widział w nim potencjał na dobrego zawodnika.” Nie został zawodnikiem Piłki Ręcznej. Ma podpisany kontrakt z federacją KSW. Miał swoje walki w Total Blast Wrestling. To jest KAMIL BAZELAK…

Redakcja:Jak wiemy występował Pan w polskiej federacji TBW. Jak może Pan ocenić takie show i sam swój występ? Będzie Pan chciał powtórzyć występy na scenach wrestlingu w Polsce?
Zadebiutowałem w TBW i wystąpiłem na dwóch imprezach w Radomiu i Zawierciu. Oprócz tego walczyłem jeszcze w Extreme Gladiators we Władysławowie w Triple Match z Darksoulem i Karsten Beck’iem.W Spale podczas gali Wrestling Fighters Show zmierzyłem się z Crazy Sexy Mike’iem. Jak oceniam swoje występy? Każda moja opinia i tak byłaby subiektywna, dlatego oszczędzę sobie samokrytyki. Na pewno podczas walk na ringach nie pokazałem jeszcze wszystkiego co potrafię i mam nadzieję, że uda mi się jeszcze wystąpić na jakiejś gali wrestlingu w Polsce. Kocham profesjonalne zapasy i jestem otwarty na wszelkie propozycje.

Czy oglądał Pan kiedyś takie federacje jak TNA czy WWE?
Regularnie oglądam wrestling na Extreme Sport.

Niech Pan nam najpierw powie coś o sobie
W dzieciństwie miałem dwóch idoli. Pierwszym był Bruce Lee-trenowałem wtedy karate. Drugim Hulk Hogan, który zafascynował mnie po obejrzeniu filmu Rocky 3.Marzyłem wtedy o trenowaniu wrestlingu, ale w Polsce nie było ówcześnie takich możliwości. Kilka miesięcy pochodziłem jednak na treningi zapasów w stylu wolnym.

Jest Pan kontrowersyjną postacią i często witany gwizdami na galach. Skąd taka reakcja?
Wszystko zależy od gali na której walczę i od ludzi jacy są na widowni. Miałem okazję zmagać się w Holandii przy dwutysięcznej publiczności i nie słyszałem gwizdów, lecz oklaski. Podobnie było na galach wrestlingu czy podczas mojej walki bokserskiej.
W MMA odgrywałem rolę tego złego. Realizowałem wcześniej ustalony scenariusz z moim przeciwnikiem i właścicielami federacji, dlatego jakaś część fanów MMA reagowała na to negatywnie. To normalne. Pod tym względem MMA nie różni się od wrestlingu. Wystarczy przypomnieć atmosferę wrogości i kpin pomiędzy dwoma zawodnikami przed walką Najman vs. Pudzianowski. Dla nie wtajemniczonych powiem tylko tyle, że Najman z Pudzianem to byli dobrzy koledzy, którzy świetnie się bawili takim teatrem.

Co Pan sądzi o KSW. Jest to federacja, którą możemy szczycić się na świecie czy też jeszcze wiele trzeba poprawić?
Jest to federacja jaką możemy się już chwalić, bez wątpienia jedna z najlepszych w Europie.

Dostał Pan zgodę od KSW na występowanie w innych federacjach MMA. Czy już Pan ustalał i wiadomo coś, gdzie będziemy mogli Pana oglądać?
W tej chwili jestem w trakcie rozmów dotyczących walki na jednej z gal. Nie mogę jednak jeszcze zdradzić szczegółów.

Z kim najbardziej chciałby Pan walczyć w formule MMA?
Mogę walczyć z każdym przeciwnikiem. Najbardziej jednak pożądam walki z moim odwiecznym „życiowym”rywalem Mariuszem Pudzianowskim.

Podczas swojej pierwszej walk w KSW przegrał Pan dość pechowo z Kamilem Walusiem. Jeszcze jest Pan zakontraktowany na pięć walk. Będzie rewanż?
Życzyłbym sobie takiego rewanżu, aby zamknąć pewne niedomówienia. Walkę przegrałem, miałem pecha. Nie stało to się jednak przez K.O czy też przez jakąś świetną akcję mojego rywala. Po prostu źle stąpnąłem, skręciła mi się noga w kolanie i rozerwałem torebkę stawową. Każdy kto miał taką kontuzję, wie jaki to jest ból. Nie byłem w stanie walczyć, a nawet się bronić. Ból był straszny. Każdy kto się cieszy z takiego zwycięstwa powinien się wstydzić, bo to żaden powód do chluby wygrać z kimś kto nie jest w stanie walczyć.

Kilka miesięcy temu doszło do pewnej wymiany zdań Pana z Mariuszem Pudzianowskim. Również mieliście stoczyć walkę. Czy coś wiadomo w tej sprawie?
Mariusz Pudzianowski wyzwał mnie do walki bez udziału kamer i publiczności. Po chwilowym namyśle zgodziłem się, poprosiłem tylko o czas na wyleczenie kontuzji. Mój niedoszły przeciwnik przemyślał sobie w między czasie swoją wypowiedź i przestał się na dany temat odzywać. Wnioskuję, że odeszła mu ochota na konfrontację ze mną. Przekalkulował sobie pewnie zyski i straty. A walcząc ze mną dużo miałby do stracenia. A czym ja ryzykuję? Niczym.Albo przegram albo wygram –jestem przygotowany na każdy scenariusz.

Pozostając w temacie Mariusza Pudzianowskiego. Jak Pan ocenia poprzedni występ jego z Bobem Sappem?
Pudzianowski zrobił wszystko jak należy i zmasakrował swojego rywala. Bob Sapp tak jak mówiłem przed walką to kelner, który w tym pojedynku był bez szans. Zestawienie go z Pudzianowskim miało na celu poprawienie temu pierwszemu bilansu walk i zrobienia z niego bohatera narodowego, który pokonał bestię.Nie krytykuję takiej decyzji, gdyż Pudzianowi potrzebne było błyskawiczne zwycięstwo, aby podreperować jego Ego. Teraz jest bardziej pewny siebie i gotowy na trudniejszych rywali.

Czy istnieje możliwość, że wróci Pan do StrongMan czy już na stałe Pan zakotwiczył w MMA?
Nic nie stoi na przeszkodzie, aby wystartował w jakiś zawodach siłaczy. Lubię dźwiganie tego żelastwa. Jeżeli dostanę jakąś propozycję to kto wie…

Już niedługo Euro 2012 w Polsce i Ukrainie. Jakie ma Pan przewidywania odnośnie tego turnieju?
Powiem szczerze, że nie interesuję się piłką nożną. Raczej Euro śledzić nie będę. Wydaje mi się jednak, że zwycięży Hiszpania.

Działa Pan w wielu organizacjach charytatywnych. Co Pana do tego skłoniło?
Staram się angażować w rozmaite akcje charytatywne, dlatego, że chcę pomagać innym. Wierzę w to, że każdy dobry uczynek później do nas wraca. Jestem chrześcijaninem, protestantem i wegetarianinem. W swoim życiu staram się kierować zasadą Sola Scriptura, dlatego też zgodnie z naukami zawartymi w Piśmie Świętym nikomu nie odmawiam pomocy. Po zakończeniu kariery sportowej zamierzam otworzyć własny klub sportów walki i zająć się trenowaniem zawodników. Wtedy też całkowicie poświęcę się działalności charytatywnej. Będę miał na to więcej czasu niż w chwili obecnej.

Co może Pan powiedzieć swoim fanom, którzy czytają wywiad na Wrestling-Universe?

Chciałbym serdecznie pozdrowić wszystkich użytkowników tego forum i fascynatów wrestlingu. Niech moc będzie z Wami …

Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję.
Ja również dziękuję i do usłyszenia

źródło: www.wrestling-universe.eu

Kamil Bazelak bez cenzury!

Wywiad z kontrowersyjnym ze strongmanem i zawodnikiem sportów walki Kamilem Bazelakiem.Popularny Vanderlei mówi bez ogródek o swoim życiu, przygodzie z sędziowaniem, walce na KSW18, o Darku Michalczewskim i działalności charytatywnej. Zapraszamy do lektury!


Brałeś udział jako sędzia punktowy. To z pewnością było ciekawe doświadczanie. Jakie były twoje wrażenia i czy masz zamiar jeszcze do tego wrócić ?

Faktycznie skończyłem kurs sędziowski i miałem przyjemność sędziowania w swojej pierwszej imprezie jaką był organizowany przez ALMMA Otwarty Puchar Okręgu Łódzkiego w MMA. Jakie to wrażenie? Z całą pewnością możliwość uczestnictwa w procesie oceniania walki powoduje, że zupełnie inaczej podchodzi się do pojedynku. Nie ma emocji tylko chłodna ocena wykonywanych technik, zdobywanych pozycji określania tego, który zawodnik iloma punktami przeważa.

Wspominałeś nie raz, że gdyby nie kłopoty finansowe to dalej byś kontynuował treningi w młodości . Nie myślałeś by jak Dariusz Michalczewski wspomagać teraz młodych , ale biednych sportowców ?

Kłopoty finansowe były przyczyną zakończenia przygody ze sportami walki. Nie miałem środków na utrzymanie, a pieniądze jakie otrzymywałem z klubu nie wystarczały mi nawet na czynsz za mieszkanie. Od 17 roku życia byłem już samodzielny, mieszkałem sam, jednakże sport wyczynowy uniemożliwiał mi podjęcie normalnej pracy. Dzisiaj z perspektywy lat wiem, że gdybym wtedy miał zaplecze materialne zapewne inaczej potoczyłaby się moja kariera sportowa. W związku z powyższym doceniam działalność charytatywną Dariusza Michalczewskiego, który otworzył fundację „Równe szanse”. Michalczewski przeznaczył zyski z posiadania marki Tiger Energy Drink na działalność tejże fundacji. Fundacja ta wspiera imprezy bokserskie, funduje stypendia dla młodych, zdolnych bokserów stwarzając równe szanse na lepszą przyszłość. Dzięki takim ludziom jak Darek Michalczewski wielu utalentowanych, ale biednych bokserów ma perspektywy i może dalej rozwijać swój talent. W czasach mojej młodości zabrakło mi właśnie takiej pomocy jaką daje innym Michalczewski. Czy myślałem o czymś podobnym? Przyznam się szczerze, że nie. Angażuję się w rozmaite akcje charytatywne, ale są one bardziej ukierunkowane na pomoc ludziom chorym, bezdomnym. Niewykluczone jednak, że po zakończeniu swojej kariery sportowej i przejściu na emeryturę najwcześniej w wieku 45 lat pomyślę o założeniu podobnej fundacji. dowiedz się więcej »

Na portalu www.musculator.pl ukazał się wywiad z byłym strongmanem, obecnie zawodnikiem sportów walki Kamilem Bazelakiem, który opowie o swojej ostatniej walce w KSW 18 oraz o propozycji „nie do odrzucenia” od Mariusza „Pudziana” Pudzianowskiego.

Na początek powiedz skąd fascynacja sportami walki?
Na pierwszym treningu karate pojawiłem się w 1987 roku. Początkowo trenowałem w ramach rehabilitacji po wypadku, z czasem jednakże codzienne treningi stały się moją pasją i sposobem na życie.

Jak to się stało, że wystąpiłeś na gali KSW 18?
Federacja KSW zaproponowała mi walkę podczas tej gali. Zgodziłem się, bo lubię nowe wyzwania.

Jak skomentujesz swoją pierwszą walkę na zawodowym ringu (KSW 18)?
Dobrze się przygotowałem do tej walki pod względem kondycyjnym. Byłem pozytywnie nastawiony. Miałem swój plan na tę walkę, którego nie zdołałem jednak zrealizować.

Co stanęło na przeszkodzie?
Liczyłem, że mój przeciwnik będzie bardziej ofensywnie walczył, jednakże on przyjął spokojny i mądry sposób walki. Trafił dwoma czystymi low-kickami, kolejny jednak już zablokowałem kolanem i to by było na tyle. Reszta jego uderzeń była niecelna lub przyjmowałem je na gardę. Udało mi się go skontrować silnym prawym prostym. Otrzymał również prawego low-kicka. Miał duże szczęście unikając dwóch wysokich kopnięć, z których jedno trafiło go w ucho.

Wtedy walka tak naprawdę zaczynała się rozkręcać…
Tak. i wtedy mój przeciwnik uderzył prawym prostym, który zblokowałem rękoma. Jednocześnie wyprowadził lewy prosty, przed którym robiłem odejście na prawą stronę i wtedy przekręciło mi się kolano i padłem jak długi. Złapałem się za wykręconą w stawie kolanowym nogę i w tym momencie otrzymałem cios od mojego rywala a potem serię ciosów na gardę. Nie byłem się w stanie bronić. Czułem się jakby ktoś mi wyrwał nogę ze stawu. Ból był tak olbrzymi, że chciało mi się wyć. To był koniec…

Jaka była diagnoza już po walce?
Na drugi dzień w szpitalu stwierdzono, że mam rozerwaną torebkę stawową i zwichnięcie stawu kolanowego. Przy takiej kontuzji nie sposób było dalej walczyć.

Czyli Twoja przegrana była czystym przypadkiem?
Miałem po prostu pecha. Takich sytuacji się nie da przewidzieć, ani im zapobiec. Nie mam do nikogo pretensji. Widocznie Bóg tak chciał.

Jak skomentujesz niezbyt dla Ciebie motywujące słowa Mariusza Pudzianowskiego o tym, że żaden z Ciebie strongman?
Słowa te świadczą tylko o nim. Widać jak traktuje ludzi. Brakuje mu szacunku, ogłady i elementarnych zasad wychowania. Ma skłonności do poniżania ludzi i deprecjonowania czyichś osiągnięć. Słychać w tym wszystkim pewien rodzaj jego specyficznej bufonady i cwaniactwa, które towarzyszą mu od lat, a które to sprytnie w przekazach medialnych maskował.

Przybliż więc swoją karierę strongmana.
Jeśli chodzi o mnie to strongmanem jestem od 2003 roku. Pierwszy start w zawodach zaliczyłem w 2004. Od tamtego czasu czternastokrotnie rywalizowałem w zawodach rangi Mistrzostw Polski, Grand Prix Polski czy Mistrzostw Europy transmitowanych na żywo w telewizji Polsat Sport. W zawodach strongman mierzyłem się z zawodnikami z Polski i zagranicy, którzy rywalizowali z Mariuszem Pudzianowskim. Byli to między innymi Robert Szczepański, Sławomir Orzeł, Robert Kalinowski, Tomasz Lech Grzegorz Peksa, Jarosław Korzeniowski, Paweł Pachnik, Adam Małż, Roland Gulbis, Guntars Kusins czy Roy Van Forst.

Wniosek z tego taki, że jednak nie były to jakieś mało znaczące epizody?
Dokładnie i tak jak wcześniej powiedziałem – to jego sprawa co mówi a wnioski można wyciągnąć samemu.

Dlaczego zrezygnowałeś ze startów w sportach siłowych?
W 2008 roku, podczas imprezy „Night of Champions”, zaliczyłem swój najlepszy start w zmaganiach siłaczy, zajmując drugie miejsce w Extreme Strongman. Tymi zawodami zakończyłem oficjalnie swoją rywalizację w sportach siłowych.

Dlaczego tak się stało?
Zaważyło na tym kilka czynników, m.in. kontuzje, brak perspektyw finansowych z uprawiania tego sportu, a także kwestie zdrowotne związane z dopingiem w tym sporcie.

Podobno są plany, byś zmierzył się z „Pudzianem”?
Mariusz Pudzianowski w sposób najgorszy z możliwych obrażał mnie, gdy wychodziłem do ringu. Podobnie było jak schodziłem z ringu po walce. Potem opluwał mnie w mediach i w trywialny i prostacki sposób na swojej stronie internetowej. Jednocześnie „Pudzian” wyzwał mnie do walki bez udziału kamer i mediów. Wyraziłem akceptację na taki pojedynek i obecnie czekam na jego ruch. Z całą pewnością o ile się teraz nie wycofa z jakichś prozaicznych powodów, to do takiej walki w niedalekiej przyszłości dojdzie.

Kiedy będziemy mogli ponownie obejrzeć Twoje zmagania jako zawodnika mma?
W tej chwili cały czas rehabilituję nogę po kontuzji na KSW18. Zaraz po powrocie do zdrowia wznawiam treningi i będę chciał powrócić na ring jeszcze w tym roku.

Co musiałeś zmienić w swoim życiu, by ze strongmana stać się zawodnikiem mma?
Przestałem jeść pizzę i pić piwo (śmiech). A tak poważnie, to zmieniłem metodykę treningu, zacząłem biegać, trenować wydolnościowo i szybkościowo. Zmieniłem sposób myślenia i cele.

Opisz swój trening, bo przecież różni się od treningu strongmana.
Wstaję codziennie o piątej rano i przeważnie o szóstej biegam dystans do 6 km a w zależności od cyklu przygotowawczego jest to bieg spokojny lub biegam zrywami stosując przyśpieszenia. O godzinie dziesiątej mam kolejny trening. Jest to trening stricte techniczny. Jednego dnia trenuję stójkę a kolejnego dnia obalenia i parter. Wieczorem z reguły jest to godzina dziewiętnasta – robię trening czysto siłowy.

A jak wygląda Twoja dieta?
Jestem ichtiwegeterianinem. Nie jadam mięsa, tylko ryby. Dzień rozpoczynam od owsianki z miodem i mlekiem. Potem zjadam trzy jednakowe posiłki i jest to z reguły łosoś na parze z kaszą gryczaną lub ryżem z warzywami. Wieczorem jem czterysta gram tuńczyka lub twarogu.

Powiedz jak wygląda przeciętny dzień zawodnika mma w połączeniu z codziennymi obowiązkami, pracą, treningiem…?
Mam o tyle dobrą sytuację, że mam własną firmę i w związku z tym mam nienormatywny czas pracy. Treningi udaje mi się łatwo wpasować pomiędzy codzienne obowiązki.

Jak na Twoje hobby reaguje najbliższa rodzina i przyjaciele?
Moi przyjaciele to zawodnicy i trenerzy, także każdy wspiera mnie w tym, co robię. A rodzina bardzo się cieszy, że mam jakieś konstruktywne hobby, dzięki czemu nie spędzam czasu przed telewizorem z puszką piwa i chipsami.

Czy jest ktoś, komu zdecydowanie zawdzięczasz to, że jesteś zawodnikiem mma?
Tak mojemu przyjacielowi Tomaszowi Janiakowi, który wskazał mi prawdziwą drogę i nauczył, że w tym sporcie trzeba być naprawdę wszechstronnym. Nie można się ograniczać do jednego systemu tylko mieć otwarty umysł.

W Polsce obserwuje się wzrost zainteresowania sportami walki. Dlaczego?
Podobny boom na sporty walki obserwuje się wszędzie na świecie. To nowa dyscyplina, forma walki, która zdobywa coraz większą popularność i uznanie.

Co w takim razie poradziłbyś młodym, początkującym zawodnikom jeśli chodzi o trening, dietę i ogólne przygotowania do ich pierwszej walki?

Nie należy przesadzać z treningami przed samym startem. Nieraz lepiej być niedotrenowanym niż przetrenowanym. Trzeba uważać podczas sparingów, gdyż znam ludzi, którzy każdy sparing toczyli na 110% i po stoczeniu jednej czy dwóch walk zawodowych byli już tak porozbijani, że kończyli swoje kariery z powodu kontuzji.

Najbliższe plany na przyszłość?
Teraz skoncentrowałem się na ukończeniu książki religijno-historycznej jaką piszę. Chciałbym do końca miesiąca ją zamknąć i oddać w kwietniu do druku. To marzenie mojego życia. Poza tym chcę jak najszybciej powrócić do treningów i wyjść do kolejnej walki.

Dziękuję za wywiad, życzę sukcesów i mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja do rozmowy.
Dziękuję również i pozdrawiam wszystkich Czytelników portalu.

Z Kamilem Bazelakiem rozmawiał Paweł Rożniatowski

Wywiad część 1

Wywiad część 2

Kamil Bazelak na swojej stronie internetowej www.kamilbazelak.pl wypowiedział się na temat gali KSW18, swojej walki, kontuzji i Mariusza Pudzianowskiego.

Zacznę od tego,że chciałbym podziękować wszystkim ludziom za doping, za wspieranie mnie przed walką ,podczas walki i po walce.Przegrałem, chociaż walki tak naprawdę nie przegrywałem. Na początku dałem się zaskoczyć kilkoma silnymi kopnięciami w lewe udo,które nie zrobiły mi jednak żadnej krzywdy. Kamil Waluś bowiem walczył zupełnie inaczej niż założyłem. Kolejne kopnięcie już zablokowałem kolanem i jednocześnie zacząłem realizować już inny plan na tą walkę. Chciałem ją na tyle przeciągnąć, aby mój przeciwnik wysiadł kondycyjnie. Niestety w trakcie walki pośliznęła mi się prawa noga na śliskiej macie ringu i skręciłem kolano. Ból był tak olbrzymi, że padłem bez ciosu jak długi na ringu.W tym samym momencie sędzia tak naprawdę mógł już przerwać walkę. Nie zrobił tego…być może nie zauważył co się stało? Nie mam do nikogo pretensji. Miałem pecha..co zrobić? Wielki szacunek dla mojego rywala i jego narożnika. On robił to co musiał i tak widać musiało być.

W dniu dzisiejszym byłem na badaniach nogi kontuzjowanej podczas gali KSW18. Diagnoza lekarska to skręcenie stawu kolanowego i zerwanie torebki stawowej. Nie zgodziłem się na założenie gipsu, gdyż okres usztywnienia nogi miałby trwać 3 tygodnie. Jako alternatywę wybrałem noszenie stabilizatora. Przez okres 3 tygodni wyłączony jestem z jakichkolwiek treningów, a następnie czeka mnie jeszcze rehabilitacja. Jeszcze raz podkreślam, że kontuzja jakiej nabawiłem się na ringu była na tyle poważna, że wyeliminowała mnie z walki. Mój przeciwnik zapewne za bardzo nie wiedział co się stało i zareagował tak jak powinien zareagować zawodnik. Nie mam do niego pretensji. Nie żywię żadnych pretensji do nikogo. Miałem po prostu pecha. Walka nie zdążyła się tak naprawdę rozkręcić, a już musiała się zakończyć. Nie z powodu nokautu jakiego czy jakiejkolwiek innej techniki wykonanej przez mojego rywala, ale z powodu nieszczęśliwego zbiegu okoliczności jakim było poślizgnięcie się, które spowodowało uszkodzenie kolana.

Życie trwa dalej. Będę starał się jak najszybciej zrehabilitować nogę, gdyż tak naprawdę nie jestem w stanie samodzielnie chodzić. Najpierw wykonam podstawowe badania takie jak rezonans magnetyczny, aby zweryfikować stan zdrowia i ustalić zakres terapii.

W kwestii zachowania Mariusza Pudzianowskiego wobec mnie w mediach i na żywo. Powiem szczerze,że w życiu nie spotkałem większego prymitywa, impertynenta i abderyty niż on. Jego zachowanie jest godne tylko i wyłącznie potępienia. Nie zrozumiałym faktem dla mnie jest to, że człowiek ten może mieć jakichkolwiek fanów , gdyż wartości jakie ma do przekazania młodym ludziom mają sam negatywny przekaz.

Mariusz Pudzianowski

Mariusz Pudzianowski

Mariusz Pudzianowski zaatakował mnie również we wstrętny, obrzydliwy i ordynarny sposób na swojej stronie internetowej. Jego wypowiedź jest godna pożałowania i żenująca. Nie będę się zniżał do jego poziomu i polemizował w tak trywialny sposób. Współczuje mu bardzo, gdyż poziom wypowiedzi jaki sobą reprezentuje to zwykły rynsztok.

Mariusz Pudzianowski zdecydowanie myli też chronologię zdarzeń. Ma problemy z właściwym pojmowaniem rzeczywistości, co uwidacznia się w jego wypowiedziach.
Od dłuższego czasu nie było między mną a Mariusz Pudzianowski żadnych spięć ani konfliktów. Jeśli ostatnio wypowiadałem się w mediach na jego temat to tylko pozytywnie. Konflikt odżył na nowo po jego infantylnych i trywialnych wypowiedziach skierowanych w moim kierunku.
Wszystko zaczęło się od jego pamiętnej wypowiedzi na facebooku.
Następnie doszło do kolejnych zdarzeń już podczas walki na KSW18. Pudzianowski był agresywny, wulgarny i zaczepiał mnie w drodze na ring jak i po zejściu z ringu. Mam nawet amatorskie nagranie na którym uwieczniono ten fakt.
Następnie obraził mnie w wywiadzie na antenie Polsatu Sport mówiąc -
Bazelak to nie żaden strongman, tylko „stringman”. Jeśli chodzi o zawody strongmanów, to tam ciężary dźwigają faceci z jajami, u niego tego brakuje.
Kolejne ataki to obsceniczne i trywialne epitety, które pojawiły się na jego oficjalnej stronie mające na celu zdyskredytowanie mnie i poniżenie w oczach opinii publicznej. Czemu miało to służyć? Przyklaskiwaniu kryminalistom? Nie mam pojęcia.Nie takiego zachowania należy oczekiwać jednak po osobie mającej taki status społeczny i medialny.

Wszystkie moje wypowiedzi to były oczywiste riposty na jego ataki.

Mariusz Pudzianowski z racji swoich osiągnięć w sporcie powinien być wzorem dla młodych ludzi, przykładem jak należy żyć i postępować. Jego życie powinno być odzwierciedleniem samych pozytywnych wartości a nie antywartości.
Mam nadzieję, że w końcu ktoś racjonalnie myślący przetłumaczy mu jak niewłaściwe jest jego zachowanie i słownictwo jakim operuje. Nie ma sensu, aby się tak pogrążał i ukazywał ludziom podobne oblicze, gdyż nie zjedna mu to na pewno nowych fanów wśród normalnych obywateli.

Mariuszu Pudzianowski oficjalnie cię informuję, że przyjmuję twoje zaproszenie. Podjąłbym się walki już teraz, niestety z powodu kontuzji jestem wyłączony z treningów na 2 tygodnie potem czeka mnie jeszcze rehabilitacja. Dlatego proszę o uszanowanie tego i możliwość pełnego powrotu do zdrowia. Nie sprawiło by ci to żadnej satysfakcji, gdybyś walczył z człowiekiem, który nie może się bronić.

W kwestii merytorycznej możemy to zrobić na dwa sposoby. Pierwszy to ten oficjalny na gali KSW. Możliwość walki z Tobą na takim evencie nie zależy jednak ode mnie. Drugi zaś na zasadzie sparingu bez udziału kamer i mediów.

Kamil Bazelak na treninguKamil Bazelak na treningu

Jeśli chcesz aby odbyło się to bez udziału publiczności proponuję następujące warunki:

1.”Sparing” odbywa się w ringu

2. „Sparing” trwa 2 rundy po 5minut.Pomiędzy rundami jest minutowa przerwa. W przypadku nierozstrzygnięcia robimy jedną 5 minutową dogrywkę.

3.Każdy z nas ma po dwóch sekundantów( może być też tylko jeden –kwestia do uzgodnienia).

4.”Sparing” kontroluje sędzia z np. ALMMA (osoba bezstronna).To również kwestia do uzgodnienia. Może być też inny sędzia nie związany z ALMMA.

5.Podczas „sparingu”nad naszym zdrowiem czuwa lekarz, który udziela pomocy w razie nagłego wypadku podczas walki.

6. Podczas „sparingu” kierujemy się Regulaminem Walki federacji KSW odnośnie uderzeń dozwolonych i niedozwolonych.

Termin: 22 kwietnia w niedzielę lub późniejszy jaki ci odpowiada. Dostosuję się do twojego harmonogramu związanego z najbliższym pojedynkiem w KSW.

Bliższe szczegóły możemy uzgodnić emailem bądź za pośrednictwem naszych managerów.

Pozdrawiam i do zobaczenia w ringu

Strongman vs Strongman na KSW18!

Dwaj strongmani staną w szranki na kolejnej gali KSW18,która odbędzie się w 25 lutego 2012 roku w Płocku. O kim mowa?
Pierwszy z nich to bardzo kontrowersyjny i rozpoznawalny zawodnik strongman Kamil Vanderlei Bazelak a drugi to nieco mniej doświadczony w sportach siłowych Kamil Waluś. Sympatyczny zawodnik z Copacobany to podopieczny Łukasza Jurasa Jurkowskiego weterana KSW.

Kamil Waluś ma za sobą jednak inne doświadczenie, którego Kamilowi Bazelakowi brak, a mianowicie walki w formule MMA. Kamil Waluś zwyciężył w Amatorskim Pucharze KSW i wygrał zawodową walkę z Piotrem Wieryszko. Walka z nim będzie więc nie lada wyzwaniem dla mniej doświadczonego w tej materii Vanderleia. To już trzech zawodników strongman w sportach walki w Polsce. Wszystko zaczęło się jednak od mistrza świata strongman Mariusza Pudzianowskiego. Kto będzie następny? Czyżby Robert Maximus Szczepański,który usilnie pragnie walczyć z Pudzianowskim? Czyżby zwycięzca pojedynku Waluś vs.Bazelak miał właśnie zmierzyć się ze Szczepańskim? Czas pokaże jak będzie, dla widzów sportów siłowych i sportów walki byłaby to na pewno nie lada gratka.

Powered by ST.