Kategoria: News


Krzysztof :”Kaczor” Radzikowski z Głowna zdobył tytuł Mistrza Świata Strongman federacji WSF w Abu Dhabi. Jest drugim po Mariuszu Pudzianowskim Polakiem, który zdobył tytuł Najsilniejszego Człowieka na Ziemi.

foto:sportowiec.org

Fot. PAP/Łukasz Ogrodowczyk

Jak to możliwe, że się spotkali i nikt o tym nie wiedział?! Wszystko odbyło się po cichu, bez widzów… Przebieg pojedynku zaskoczył wszystkich!

Od kilku tygodni trwa konflikt na linii Mariusz Pudzianowski – Kamil Bazelak. Ich spór zaostrzył się po gali KSW 18, na której pierwszy z nich miał prowokować do bójki. Efekt jest taki, że obaj do dzisiaj atakują się w mediach.

Na razie stanęło na tym, że „Vanderlei” zaprosił Pudziana na walkę bez udziału kamer i publiczności. Propozycję wraz ze szczegółowym regulaminem przesłał e-mailem do swojego wroga.

Przyjmuję twoje zaproszenie. W kwestii merytorycznej możemy to zrobić na dwa sposoby. Pierwszy to ten oficjalny na gali KSW. Możliwość walki z Tobą na takim evencie nie zależy jednak ode mnie. Drugi zaś na zasadzie sparingu bez udziału kamer i mediów - pisał wówczas „Vanderlei”.

Wydawało się, że długo jeszcze poczeka na odpowiedź z racji wyjazdu „Dominatora” do USA. Tymczasem okazuje się, że… spotkanie już się odbyło! Takie informacje udało nam się uzyskać od źródła zbliżonego do federacji KSW.

„Dominator” przebywa w USA, ale z okazji zbliżających się Świąt wrócił na kilka dni do domu (ponownie wyjedzie na Florydę w Poniedziałek Wielkanocny). Okazję tę wykorzystał, aby spotkać się z Bazelakiem w jednej z warszawskich sal treningowych w sobotnie popołudnie. Pojedynek podobno był niezwykle emocjonujący.

Z relacji naszego informatora wynika, że spotkali się dwaj godni siebie przeciwnicy. „Vanderlei” w niczym nie przypominał przestraszonego wojownika ze starcia z Kamilem Walusiem. W efekcie dwie pierwsze rundy nie przyniosły nam rozstrzygnięcia! Konieczna była dogrywka.

Tutaj również nie zapadło rozstrzygnięcie, choć powinno. Wojownicy nie chcieli jednak oddawać swojego losu w ręce sędziego, bo to mogłoby wywołać wiele kontrowersji. W efekcie podali sobie ręce i wspólnie zdecydowali, że ciąg dalszy nastąpi w oficjalnym pojedynku.

Okazuje się, że okazja nastąpi szybciej niż ktokolwiek myślał. Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć w federacji KSW, to właśnie Bazelak… zostanie w poniedziałek ogłoszony jako rywal Mariusza Pudzianowskiego! Na razie ta informacja, jak i relacja z nieoficjalnej walki są trzymane w tajemnicy, bo tak postanowili sami wojownicy.

Kamil Bazelak to dobry rywal dla Mariusza Pudzianowskiego na KSW 19? Kto wygra w oficjalnym rewanżu?

źródło.SPORTFAN

Kamil Bazelak zaprasza na koncert charytatywny dla 5-letniej Kai Kwaterskiej,który odbędzie się 8 kwietnia o godzinie 18:30 w Sejnach.

Kaja Kwaterska to 5 letnia mieszkanka Sejn, która na swoje 5 urodzinki dostała w „prezencie” wyrok – nowotwór złośliwy mózgu, a dokładniej glejak pnia mózgu. Dziś potrzebuje Naszej pomocy! Wykryto u Niej nowotwór złośliwy mózgu. Wymaga leczenia poza granicami kraju. A to kosztuje.

Szczegóły na stronach www.sejny.net i www.dlakai.pl

Na portalu www.musculator.pl ukazał się wywiad z byłym strongmanem, obecnie zawodnikiem sportów walki Kamilem Bazelakiem, który opowie o swojej ostatniej walce w KSW 18 oraz o propozycji „nie do odrzucenia” od Mariusza „Pudziana” Pudzianowskiego.

Na początek powiedz skąd fascynacja sportami walki?
Na pierwszym treningu karate pojawiłem się w 1987 roku. Początkowo trenowałem w ramach rehabilitacji po wypadku, z czasem jednakże codzienne treningi stały się moją pasją i sposobem na życie.

Jak to się stało, że wystąpiłeś na gali KSW 18?
Federacja KSW zaproponowała mi walkę podczas tej gali. Zgodziłem się, bo lubię nowe wyzwania.

Jak skomentujesz swoją pierwszą walkę na zawodowym ringu (KSW 18)?
Dobrze się przygotowałem do tej walki pod względem kondycyjnym. Byłem pozytywnie nastawiony. Miałem swój plan na tę walkę, którego nie zdołałem jednak zrealizować.

Co stanęło na przeszkodzie?
Liczyłem, że mój przeciwnik będzie bardziej ofensywnie walczył, jednakże on przyjął spokojny i mądry sposób walki. Trafił dwoma czystymi low-kickami, kolejny jednak już zablokowałem kolanem i to by było na tyle. Reszta jego uderzeń była niecelna lub przyjmowałem je na gardę. Udało mi się go skontrować silnym prawym prostym. Otrzymał również prawego low-kicka. Miał duże szczęście unikając dwóch wysokich kopnięć, z których jedno trafiło go w ucho.

Wtedy walka tak naprawdę zaczynała się rozkręcać…
Tak. i wtedy mój przeciwnik uderzył prawym prostym, który zblokowałem rękoma. Jednocześnie wyprowadził lewy prosty, przed którym robiłem odejście na prawą stronę i wtedy przekręciło mi się kolano i padłem jak długi. Złapałem się za wykręconą w stawie kolanowym nogę i w tym momencie otrzymałem cios od mojego rywala a potem serię ciosów na gardę. Nie byłem się w stanie bronić. Czułem się jakby ktoś mi wyrwał nogę ze stawu. Ból był tak olbrzymi, że chciało mi się wyć. To był koniec…

Jaka była diagnoza już po walce?
Na drugi dzień w szpitalu stwierdzono, że mam rozerwaną torebkę stawową i zwichnięcie stawu kolanowego. Przy takiej kontuzji nie sposób było dalej walczyć.

Czyli Twoja przegrana była czystym przypadkiem?
Miałem po prostu pecha. Takich sytuacji się nie da przewidzieć, ani im zapobiec. Nie mam do nikogo pretensji. Widocznie Bóg tak chciał.

Jak skomentujesz niezbyt dla Ciebie motywujące słowa Mariusza Pudzianowskiego o tym, że żaden z Ciebie strongman?
Słowa te świadczą tylko o nim. Widać jak traktuje ludzi. Brakuje mu szacunku, ogłady i elementarnych zasad wychowania. Ma skłonności do poniżania ludzi i deprecjonowania czyichś osiągnięć. Słychać w tym wszystkim pewien rodzaj jego specyficznej bufonady i cwaniactwa, które towarzyszą mu od lat, a które to sprytnie w przekazach medialnych maskował.

Przybliż więc swoją karierę strongmana.
Jeśli chodzi o mnie to strongmanem jestem od 2003 roku. Pierwszy start w zawodach zaliczyłem w 2004. Od tamtego czasu czternastokrotnie rywalizowałem w zawodach rangi Mistrzostw Polski, Grand Prix Polski czy Mistrzostw Europy transmitowanych na żywo w telewizji Polsat Sport. W zawodach strongman mierzyłem się z zawodnikami z Polski i zagranicy, którzy rywalizowali z Mariuszem Pudzianowskim. Byli to między innymi Robert Szczepański, Sławomir Orzeł, Robert Kalinowski, Tomasz Lech Grzegorz Peksa, Jarosław Korzeniowski, Paweł Pachnik, Adam Małż, Roland Gulbis, Guntars Kusins czy Roy Van Forst.

Wniosek z tego taki, że jednak nie były to jakieś mało znaczące epizody?
Dokładnie i tak jak wcześniej powiedziałem – to jego sprawa co mówi a wnioski można wyciągnąć samemu.

Dlaczego zrezygnowałeś ze startów w sportach siłowych?
W 2008 roku, podczas imprezy „Night of Champions”, zaliczyłem swój najlepszy start w zmaganiach siłaczy, zajmując drugie miejsce w Extreme Strongman. Tymi zawodami zakończyłem oficjalnie swoją rywalizację w sportach siłowych.

Dlaczego tak się stało?
Zaważyło na tym kilka czynników, m.in. kontuzje, brak perspektyw finansowych z uprawiania tego sportu, a także kwestie zdrowotne związane z dopingiem w tym sporcie.

Podobno są plany, byś zmierzył się z „Pudzianem”?
Mariusz Pudzianowski w sposób najgorszy z możliwych obrażał mnie, gdy wychodziłem do ringu. Podobnie było jak schodziłem z ringu po walce. Potem opluwał mnie w mediach i w trywialny i prostacki sposób na swojej stronie internetowej. Jednocześnie „Pudzian” wyzwał mnie do walki bez udziału kamer i mediów. Wyraziłem akceptację na taki pojedynek i obecnie czekam na jego ruch. Z całą pewnością o ile się teraz nie wycofa z jakichś prozaicznych powodów, to do takiej walki w niedalekiej przyszłości dojdzie.

Kiedy będziemy mogli ponownie obejrzeć Twoje zmagania jako zawodnika mma?
W tej chwili cały czas rehabilituję nogę po kontuzji na KSW18. Zaraz po powrocie do zdrowia wznawiam treningi i będę chciał powrócić na ring jeszcze w tym roku.

Co musiałeś zmienić w swoim życiu, by ze strongmana stać się zawodnikiem mma?
Przestałem jeść pizzę i pić piwo (śmiech). A tak poważnie, to zmieniłem metodykę treningu, zacząłem biegać, trenować wydolnościowo i szybkościowo. Zmieniłem sposób myślenia i cele.

Opisz swój trening, bo przecież różni się od treningu strongmana.
Wstaję codziennie o piątej rano i przeważnie o szóstej biegam dystans do 6 km a w zależności od cyklu przygotowawczego jest to bieg spokojny lub biegam zrywami stosując przyśpieszenia. O godzinie dziesiątej mam kolejny trening. Jest to trening stricte techniczny. Jednego dnia trenuję stójkę a kolejnego dnia obalenia i parter. Wieczorem z reguły jest to godzina dziewiętnasta – robię trening czysto siłowy.

A jak wygląda Twoja dieta?
Jestem ichtiwegeterianinem. Nie jadam mięsa, tylko ryby. Dzień rozpoczynam od owsianki z miodem i mlekiem. Potem zjadam trzy jednakowe posiłki i jest to z reguły łosoś na parze z kaszą gryczaną lub ryżem z warzywami. Wieczorem jem czterysta gram tuńczyka lub twarogu.

Powiedz jak wygląda przeciętny dzień zawodnika mma w połączeniu z codziennymi obowiązkami, pracą, treningiem…?
Mam o tyle dobrą sytuację, że mam własną firmę i w związku z tym mam nienormatywny czas pracy. Treningi udaje mi się łatwo wpasować pomiędzy codzienne obowiązki.

Jak na Twoje hobby reaguje najbliższa rodzina i przyjaciele?
Moi przyjaciele to zawodnicy i trenerzy, także każdy wspiera mnie w tym, co robię. A rodzina bardzo się cieszy, że mam jakieś konstruktywne hobby, dzięki czemu nie spędzam czasu przed telewizorem z puszką piwa i chipsami.

Czy jest ktoś, komu zdecydowanie zawdzięczasz to, że jesteś zawodnikiem mma?
Tak mojemu przyjacielowi Tomaszowi Janiakowi, który wskazał mi prawdziwą drogę i nauczył, że w tym sporcie trzeba być naprawdę wszechstronnym. Nie można się ograniczać do jednego systemu tylko mieć otwarty umysł.

W Polsce obserwuje się wzrost zainteresowania sportami walki. Dlaczego?
Podobny boom na sporty walki obserwuje się wszędzie na świecie. To nowa dyscyplina, forma walki, która zdobywa coraz większą popularność i uznanie.

Co w takim razie poradziłbyś młodym, początkującym zawodnikom jeśli chodzi o trening, dietę i ogólne przygotowania do ich pierwszej walki?

Nie należy przesadzać z treningami przed samym startem. Nieraz lepiej być niedotrenowanym niż przetrenowanym. Trzeba uważać podczas sparingów, gdyż znam ludzi, którzy każdy sparing toczyli na 110% i po stoczeniu jednej czy dwóch walk zawodowych byli już tak porozbijani, że kończyli swoje kariery z powodu kontuzji.

Najbliższe plany na przyszłość?
Teraz skoncentrowałem się na ukończeniu książki religijno-historycznej jaką piszę. Chciałbym do końca miesiąca ją zamknąć i oddać w kwietniu do druku. To marzenie mojego życia. Poza tym chcę jak najszybciej powrócić do treningów i wyjść do kolejnej walki.

Dziękuję za wywiad, życzę sukcesów i mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja do rozmowy.
Dziękuję również i pozdrawiam wszystkich Czytelników portalu.

Z Kamilem Bazelakiem rozmawiał Paweł Rożniatowski

Wywiad część 1

Wywiad część 2

PUDZIANOWSKI ZDEKLASOWANY W MISTRZOSTWACH ŚWIATA

Mariusz Pudzianowski przestał być Mistrzem Świata Strong Man ulegając w zawodach World’s Strongest Man 2009 na Malcie Litwińskiemu strongmanowi, siłaczowi wszechczasów Zydrunasowi Savickasowi, a w Mistrzostwach Polski w tym samym roku pokonał go były trójboista Robert „Maximus” Szczepański. Z Žydrūnasem Savickasem „Dominator” nie stawał w szranki od czasu, kiedy został zdyskwalifikowany za stosowanie dopingu w zawodach strongman, co miało miejsce w 2004 roku. Międzynarodowa federację IFSA nałożyła na niego sankcje karne. Jedyne zawody, na których spotykał, więc olbrzymiego Litwina odbywały się w USA i było to popularne Arnold Strongman Classic, na których Mariusz Pudzianowski nie znalazł się nigdy na podium. W 2003 roku zajął na tych zawodach zaledwie 4 miejsce. W 2005 roku był na dopiero na 5 miejscu, a w 2006 roku spadł, aż na 6 pozycję. Każdorazowo przegrywał z kretesem, a prawdziwym dominatorem tych zawodów był Žydrūnas Savickas. Ostatnie 3 lata Pudzianowski ani raz nie dał się namówić do startu w Arnold Classic, pomny swych wcześniejszych porażek.

ROBERT SZCZEPAŃSKI GODNY NASTĘPCA PUDZIANOWSKIEGO

29 sierpnia 2009 w Malborku odbyły się Mistrzostwa Polski Strong Man. Faworytem zawodów był Mariusz Pudzianowski i dlatego podczas trwania imprezy ludzie ze zdziwienia przecierali oczy widząc przebieg zmagań. Końcowy wynik zawodów był nie lada zaskoczeniem dla przybyłych na zawody kibiców, którzy spodziewali się łatwego zwycięstwa ich pupila. Mariusz Pudzianowski został jednak zdetronizowany…

Kto tego dokonał?  Nowym Mistrzem Polski Strongman został Robert Szczepański zawodnik pochodzący z Bydgoszczy, mieszkający w Łochowie w województwie kujawsko-pomorskim. Swoją karierę sportową rozpoczął od boksu, potem był trójbój siłowy, a od 2002 roku zaczął startować w zawodach Strong Man zajmując 5 miejsce w Pucharze Polski Strong Man w Ostrowie Wielkopolskim. W 2003 roku zajął 2 miejsce w finale Pucharu Polski wyprzedzając Jarosława Dymka i o mały włos nie pokonując samego Mariusza Pudzianowskiego. W następnym sezonie startowym stanowiłby na pewno wielkie zagrożenie dla naszego „Dominatora”, ale o tym się już nie przekonaliśmy, gdyż Szczepański zostal odsunięty od możliwości rywalizacji z Pudzianowskim przez okres 6 lat.

W 2004 roku dokonały się roszady w polskim światku strongman i dotychczasowi promotorzy i organizatorzy imprez siłaczy w telewizji TVN Cezary Wołodko i Rafał Biernacik w wyniku intrygi uknutej przez dwóch polskich czołowych strongmanów Dymka i Pudzianowskiego zostali odstawieni na bocznicę. Wypadli z obiegu i przestali organizować zawody strongman. Inni zawodnicy skuszeni tzw. obietnicami złotych gór pod postacią mnogości startów w zawodach i pokazów stanęli po stronie Dymka i Pudziana odwracając się plecami do „Kaczorów”( tak nazywano wtedy prezesów). dowiedz się więcej »

Mistrzostwa Polski Strongman w Opocznie 2004- część 1

Mistrzostwa Polski Strong Man w Opocznie 2004-część 2

Kamil Bazelak wraca po kontuzji!

Miesiąc po kontuzji Kamil Bazelak powraca do treningów. Przypomnijmy, że strongman podczas walki na gali KSW18 w wyniku upadku doznał zwichnięcia kolana i rozerwania torebki stawowej.

Podjąłem decyzję o rozpoczęciu treningów, gdyż rehabilitacja nogi przebiegła bardzo korzystnie. W gipsie miałem być unieruchomiony przez 3 tygodnie, jednakże nie wyraziłem na to zgody.W rezultacie nosiłem stabilizator i jeździłem co dziennie na zabiegi rehabilitacyjne. Stan mojej nogi jest na tyle dobry, że w dniu dzisiejszym przebiegłem po lesie truchtem cztery kilometry i boksowałem w worek trzy rundy po pięć minut. Na razie nie ma mowy o tym, abym kopał nogami,trenował obalenia czy walkę w parterze. Sądzę jednak, że z dnia na dzień stan mojej nogi będzie się na tyle poprawiał, że w końcu zacznę kompleksowe i intensywne treningi. Dziękuję wszystkim ludziom ,którzy mocno mnie wspierali w tym ciężkim dla mnie okresie. To mi dało siłę do walki z przeciwnościami losu…


19 marca 2012 roku Kamil Bazelak został oficjalnie mianowany i zaprzysiężony  przez założycielkę stowarzyszenia Anielę Adamską- Zalewską na Ambasadora Stowarzyszenia Hospicjum Królowej Apostołów w Mławie. Według postanowień zawartych w Karcie Ambasadora Kamil Bazelak jako Ambasador musi godnie reprezentować  Stowarzyszenie Hospicjum Królowej Apostołów, działać na rzecz promocji Stowarzyszenia i głosić ideę hospicyjną.

Oprócz tego szczególnego wyróżnienia i uhonorowania Kamil Bazelak otrzymał również pamiątkową tablicę z podziękowaniem za wsparcie idei  VII Kampanii Białych Serc i solidarny udział w proteście przeciwko narkotykom. Oprócz tych niezwykłych nobilitacji  dla strongmana dodatkowo Mariusz Zalewski wręczył mu również pamiątkową statuetkę Świętego Józefa za wsparcie działalności Grupy Zalewski Patrol. Przy tej okazji Kamil Bazelak złożył również wraz z nowo przyjętymi woluntariuszkami uroczystą przysięgę woluntariusza Grupy Zalewski Patrol.

Kamil Bazelak i Grupa Zalewski Patrol
Kamil Bazelak powiedział kilka słów oficjalnego podziękowania za te szczególne w jego życiu wyróżnienia:

Mariusz Zalewski i Aniela Adamska-Zalewska są bezgranicznie zaangażowani w bezinteresowną pomoc innym ludziom na terenie Mławy i okolic. Grupa Zalewski Patrol pomaga ludziom bezdomnym, najuboższym i potrzebującym, a Stowarzyszenie Hospicjum Królowej Apostołów zajmuje się dziećmi umierającymi na raka. Państwo Zalewscy są przykładem bezgranicznego altruizmu, pielęgnowania wartości chrześcijańskich i niespotykanej wręcz dobroci jaką okazują swoim podopiecznym. Nigdy na swojej drodze w życiu nie spotkałem ludzi tak pełnych miłości i empatii do bliźniego. Dziękuję im za możliwość funkcjonowania wśród społeczności woluntariuszy Zalewski Patrol i  Stowarzyszenia Hospicjum Królowej Apostołów. Mam nadzieję, że mój skromny wkład w jakiś konstruktywny sposób wspomoże tą działalność charytatywną. Chciałbym przy okazji poruszyć też inną kwestię. Ogromnie drażliwą, którą jestem zbulwersowany. Myślałem, że w Mławie ich działania są wspierane przez Urząd Miasta. Niestety jak się okazało Burmistrz Miasta Mława Sławomir Kowalewski nie tylko nie wspiera w żaden sposób ich działalności charytatywnej, ale też robi wszystko co może, aby utrudnić im życie i zdyskredytować ich woluntariat. To wstyd, że osoba piastująca tak wysokie stanowisko stoi w opozycji do ich działalności charytatywnej mającej na celu tylko pomagania ludziom. Jakim człowiekiem jest wobec tego Burmistrz Sławomir Kowalewski? Jakimi wartościami się w życiu kieruje? Czemu stara się zniszczyć to co dobre? Sam musi zrobić własny rachunek sumienia. Niech zada sobie pytanie co w jego życiu jest najważniejsze, bo jasno widać, że nie jest to na pewno wspieranie działalności charytatywnej stowarzyszeń i grup pomagających chorym i potrzebującym takich jak  Stowarzyszenia Hospicjum Królowej Apostołów i Grupa Zalewski Patrol. Takie zachowanie w mojej prywatnej opinii wystawia mu etykietkę człowieka pozbawionego uczuć wyższych. Oczywiście ktoś mógłby się ze mną nie zgodzić, ale takie mam wobec tego Pana osobiste odczucia. Brak mi słów na mentalność niektórych ludzi…

O sytuację związaną z brakiem pomocy urzędników poprosiliśmy o komentarz Mariusza Zalewskiego z Grupy Zalewski Patrol.

Wiele mieszkańców Mławy zadawało nam pytanie czemu Grupa Zalewski Patrol nie współpracuje z władzami miasta,a konkretnie panem burmistrzem Sławomirem Kowalewskim. Odpowiedź jest prosta, że nie jest -możliwa współpraca z tym człowiekiem ani podległą mu jednostką jaką jest Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Mławie. Pamiętamy jak w 2008 roku władze miasta pozbawiły nas możliwości działania na rzecz osób bezdomnych i uzależnionych wymyślając system, w którym praktycznie nie było miejsca dla Patrolu. Bezdomnymi miała zajmować się Straż Miejska we współpracy z MOPS-em,ale tylko do godziny 22.00. Oczywiście opracowano dla nas procedury postępowania z bezdomnymi,ale nawet nie zapytano nas o zdanie. Co więcej na żadne spotkania dotyczące pomocy osobom bezdomnym nie byliśmy zapraszani mimo to, że od 2005 roku jako jedyna organizacja prowadziliśmy całodobowe patrole niosące pomoc osobom z terenu Mławy. Takich przykładów można mnożyć na tą „dobrą” współpracę ze strony pana burmistrza w każdej działalności jaką zajmowało się Stowarzyszenie Hospicjum Królowej Apostołów w Mławie. Mam nadzieję, że współpraca będzie możliwa tuż po zmianie na stanowisku burmistrza miasta Mławy na co liczymy,bo ponownie będziemy mogli rozszerzyć naszą działalność na rzecz osób potrzebujących.

Po spotkaniu w siedzibie stowarzyszenia wraz z Mariuszem Zalewskim i Anielą Adamską-Zalewską i Grupą Zalewski Patrol udał się na cmentarze w Mławie, gdzie zapalono znicze nad grobach ludzi, którzy byli wspierani przez woluntariat państwa Zalewskich a także tych, którzy sami było woluntariuszami. Zmówiono modlitwy polecające i oddano hołd zmarłym.

Grupa Zalewski PatrolGrupa Zalewski Patrol

Wśród woluntariuszy była mama i siostra zmarłego na białaczkę woluntariusza Krzysztofa Olszewskiego, który zmarł w grudniu 2011 roku w wieku zaledwie 20 lat . Całe życie było przed nim… Krzyś jako nazywali go inni woluntariusze ideą woluntariatu zafascynował się samemu będąc już bardzo chorym. Stało się to na kilka miesięcy przed jego śmiercią. Mimo, iż był śmiertelnie chory zapisał się na prawo jazdy, które chciał skończyć. Snuł plany na temat swojej przyszłości, a jego serce było pełne optymizmu. Motorem jaki popchnął go do tej działalności charytatywnej był występ Kamila Bazelaka na pokazach i seminariach w gimnazjum w Niedzborzu. Krzyś zobaczył to w internecie i bardzo pragnął poznać Kamila. Do tego spotkania jednak nigdy nie doszło. Nagle pogorszył się stan jego zdrowia i chłopiec niespodziewanie zmarł. Mimo, iż wszyscy najbliżsi rodzina i przyjaciele żyli przez ten czas nadzieją,że Krzyś wyzdrowieje to Bóg i tak z jakiegoś powodu powołał go do siebie…

Żaden człowiek na świecie nie zna swojego dnia ani godziny, a dobrzy ludzie umierają zawsze przedwcześnie. Nieodgadnione są bowiem ścieżki Pana Boga naszego…

Wczoraj Kamil Bazelak wraz z Grupą Zalewski Patrol zapalił znicze pamięci na cmentarzu i modlił się za niego.

-Bardzo żałuję, że nie zdołałem poznać Krzysia osobiście. Wiem, że to był mądry i dobry chłopiec… bardzo współczuję –powiedział Kamil Bazelak mamie Krzysztofa Olszewskiego po wyjściu z cmentarza.

Kamil Bazelak odwiedził dzisiaj Rafał Stasiaka. Ten młody 22-letni chłopak uległ ciężkiemu wypadkowi w wyniku  którego jest sparaliżowany. Ma sprawną tylko jedną rękę, problemy z mową i cały czas przechodzi kosztowne zabiegi rehabilitacyjne, które stopniowo przynoszą mu coraz lepsze rezultaty i Rafał powoli wraca do zdrowia. Jednorazowy turnus rehabilitacyjny kosztuje jednak nawet 18 tysięcy złotych. To ogromne koszta, jednakże zdrowie jest warte każdej ceny. Kiedy jego rówieśnicy marzą o nowym samochodzie, komórce Rafał myśli o tak prozaicznych rzeczach jak spacer, taniec z dziewczyną, zabawa z psem czy pomalowanie mieszkania. Rafał chciałby normalnie funkcjonować tak jak inni ludzie… i tak nie wiele mu w życiu potrzeba…

Namawiam jeszcze raz wszystkich ludzi dobrego serca,aby pomogli Rafałowi i przekazali na jego rehabilitację i leczenie 1% podatku. To naprawdę nie  jest wiele,a jemu naprawdę każda możliwa pomoc jest potrzebna…Wierzę, że dzięki ludziom dla których altruizm nie jest tylko pustym słowem Rafał zdobędzie pieniądze na rehabilitację i jego życie wróci do normalności. Dziękuję Wszystkim ludziom, którzy wspomogą tego chłopca otwierając swoje serca na jego ból i cierpienie ….

Szczegóły pod linkiem

Rafał Stasiak

Kamil Bazelak na swojej stronie internetowej www.kamilbazelak.pl wypowiedział się na temat gali KSW18, swojej walki, kontuzji i Mariusza Pudzianowskiego.

Zacznę od tego,że chciałbym podziękować wszystkim ludziom za doping, za wspieranie mnie przed walką ,podczas walki i po walce.Przegrałem, chociaż walki tak naprawdę nie przegrywałem. Na początku dałem się zaskoczyć kilkoma silnymi kopnięciami w lewe udo,które nie zrobiły mi jednak żadnej krzywdy. Kamil Waluś bowiem walczył zupełnie inaczej niż założyłem. Kolejne kopnięcie już zablokowałem kolanem i jednocześnie zacząłem realizować już inny plan na tą walkę. Chciałem ją na tyle przeciągnąć, aby mój przeciwnik wysiadł kondycyjnie. Niestety w trakcie walki pośliznęła mi się prawa noga na śliskiej macie ringu i skręciłem kolano. Ból był tak olbrzymi, że padłem bez ciosu jak długi na ringu.W tym samym momencie sędzia tak naprawdę mógł już przerwać walkę. Nie zrobił tego…być może nie zauważył co się stało? Nie mam do nikogo pretensji. Miałem pecha..co zrobić? Wielki szacunek dla mojego rywala i jego narożnika. On robił to co musiał i tak widać musiało być.

W dniu dzisiejszym byłem na badaniach nogi kontuzjowanej podczas gali KSW18. Diagnoza lekarska to skręcenie stawu kolanowego i zerwanie torebki stawowej. Nie zgodziłem się na założenie gipsu, gdyż okres usztywnienia nogi miałby trwać 3 tygodnie. Jako alternatywę wybrałem noszenie stabilizatora. Przez okres 3 tygodni wyłączony jestem z jakichkolwiek treningów, a następnie czeka mnie jeszcze rehabilitacja. Jeszcze raz podkreślam, że kontuzja jakiej nabawiłem się na ringu była na tyle poważna, że wyeliminowała mnie z walki. Mój przeciwnik zapewne za bardzo nie wiedział co się stało i zareagował tak jak powinien zareagować zawodnik. Nie mam do niego pretensji. Nie żywię żadnych pretensji do nikogo. Miałem po prostu pecha. Walka nie zdążyła się tak naprawdę rozkręcić, a już musiała się zakończyć. Nie z powodu nokautu jakiego czy jakiejkolwiek innej techniki wykonanej przez mojego rywala, ale z powodu nieszczęśliwego zbiegu okoliczności jakim było poślizgnięcie się, które spowodowało uszkodzenie kolana.

Życie trwa dalej. Będę starał się jak najszybciej zrehabilitować nogę, gdyż tak naprawdę nie jestem w stanie samodzielnie chodzić. Najpierw wykonam podstawowe badania takie jak rezonans magnetyczny, aby zweryfikować stan zdrowia i ustalić zakres terapii.

W kwestii zachowania Mariusza Pudzianowskiego wobec mnie w mediach i na żywo. Powiem szczerze,że w życiu nie spotkałem większego prymitywa, impertynenta i abderyty niż on. Jego zachowanie jest godne tylko i wyłącznie potępienia. Nie zrozumiałym faktem dla mnie jest to, że człowiek ten może mieć jakichkolwiek fanów , gdyż wartości jakie ma do przekazania młodym ludziom mają sam negatywny przekaz.

Mariusz Pudzianowski

Mariusz Pudzianowski

Mariusz Pudzianowski zaatakował mnie również we wstrętny, obrzydliwy i ordynarny sposób na swojej stronie internetowej. Jego wypowiedź jest godna pożałowania i żenująca. Nie będę się zniżał do jego poziomu i polemizował w tak trywialny sposób. Współczuje mu bardzo, gdyż poziom wypowiedzi jaki sobą reprezentuje to zwykły rynsztok.

Mariusz Pudzianowski zdecydowanie myli też chronologię zdarzeń. Ma problemy z właściwym pojmowaniem rzeczywistości, co uwidacznia się w jego wypowiedziach.
Od dłuższego czasu nie było między mną a Mariusz Pudzianowski żadnych spięć ani konfliktów. Jeśli ostatnio wypowiadałem się w mediach na jego temat to tylko pozytywnie. Konflikt odżył na nowo po jego infantylnych i trywialnych wypowiedziach skierowanych w moim kierunku.
Wszystko zaczęło się od jego pamiętnej wypowiedzi na facebooku.
Następnie doszło do kolejnych zdarzeń już podczas walki na KSW18. Pudzianowski był agresywny, wulgarny i zaczepiał mnie w drodze na ring jak i po zejściu z ringu. Mam nawet amatorskie nagranie na którym uwieczniono ten fakt.
Następnie obraził mnie w wywiadzie na antenie Polsatu Sport mówiąc -
Bazelak to nie żaden strongman, tylko „stringman”. Jeśli chodzi o zawody strongmanów, to tam ciężary dźwigają faceci z jajami, u niego tego brakuje.
Kolejne ataki to obsceniczne i trywialne epitety, które pojawiły się na jego oficjalnej stronie mające na celu zdyskredytowanie mnie i poniżenie w oczach opinii publicznej. Czemu miało to służyć? Przyklaskiwaniu kryminalistom? Nie mam pojęcia.Nie takiego zachowania należy oczekiwać jednak po osobie mającej taki status społeczny i medialny.

Wszystkie moje wypowiedzi to były oczywiste riposty na jego ataki.

Mariusz Pudzianowski z racji swoich osiągnięć w sporcie powinien być wzorem dla młodych ludzi, przykładem jak należy żyć i postępować. Jego życie powinno być odzwierciedleniem samych pozytywnych wartości a nie antywartości.
Mam nadzieję, że w końcu ktoś racjonalnie myślący przetłumaczy mu jak niewłaściwe jest jego zachowanie i słownictwo jakim operuje. Nie ma sensu, aby się tak pogrążał i ukazywał ludziom podobne oblicze, gdyż nie zjedna mu to na pewno nowych fanów wśród normalnych obywateli.

Mariuszu Pudzianowski oficjalnie cię informuję, że przyjmuję twoje zaproszenie. Podjąłbym się walki już teraz, niestety z powodu kontuzji jestem wyłączony z treningów na 2 tygodnie potem czeka mnie jeszcze rehabilitacja. Dlatego proszę o uszanowanie tego i możliwość pełnego powrotu do zdrowia. Nie sprawiło by ci to żadnej satysfakcji, gdybyś walczył z człowiekiem, który nie może się bronić.

W kwestii merytorycznej możemy to zrobić na dwa sposoby. Pierwszy to ten oficjalny na gali KSW. Możliwość walki z Tobą na takim evencie nie zależy jednak ode mnie. Drugi zaś na zasadzie sparingu bez udziału kamer i mediów.

Kamil Bazelak na treninguKamil Bazelak na treningu

Jeśli chcesz aby odbyło się to bez udziału publiczności proponuję następujące warunki:

1.”Sparing” odbywa się w ringu

2. „Sparing” trwa 2 rundy po 5minut.Pomiędzy rundami jest minutowa przerwa. W przypadku nierozstrzygnięcia robimy jedną 5 minutową dogrywkę.

3.Każdy z nas ma po dwóch sekundantów( może być też tylko jeden –kwestia do uzgodnienia).

4.”Sparing” kontroluje sędzia z np. ALMMA (osoba bezstronna).To również kwestia do uzgodnienia. Może być też inny sędzia nie związany z ALMMA.

5.Podczas „sparingu”nad naszym zdrowiem czuwa lekarz, który udziela pomocy w razie nagłego wypadku podczas walki.

6. Podczas „sparingu” kierujemy się Regulaminem Walki federacji KSW odnośnie uderzeń dozwolonych i niedozwolonych.

Termin: 22 kwietnia w niedzielę lub późniejszy jaki ci odpowiada. Dostosuję się do twojego harmonogramu związanego z najbliższym pojedynkiem w KSW.

Bliższe szczegóły możemy uzgodnić emailem bądź za pośrednictwem naszych managerów.

Pozdrawiam i do zobaczenia w ringu

Powered by ST.